Praca z kawiarni za jedną kawę. Moja opinia

W dzisiejszym artykule poruszymy bardzo popularne wśród cyfrowych nomadów zjawisko – pracę z kawiarni. Czy wypada zamówić jedną kawę i pracować pół dnia z kawiarni? Jakie jest podejście do osób pracujących „na mieście”? Jakie jest moje zdanie w tym temacie? 😉

Jak wygląda praca z kawiarni?

Na początek zaznaczę, że lubię pracować z kawiarni. Jest to dla mnie pewnego rodzaju „przemycenie klimatu biura” podczas pracy w podróży 😉 Po kilku dniach pracowania z wynajmowanego mieszkania zauważam spadek produktywności. Zmiana miejsca pracy na kawiarnię na kilka godzin pozwala mi „wrzucić odpowiedni bieg”.

Mając dookoła inne osoby czuję, że patrzą mi na ekran 😁 To z kolei pozwala mi bardziej skupić się na pracy. Często mając do wykonania jakieś ważne zadanie, wybieram się właśnie do kawiarni. Praktykowałem to jeszcze mieszkając w Polsce, pracując nad swoimi projektami. W podróży – szczególnie w Azji – praca na mieście to coś zupełnie normalnego. Wiele miejsc jest dostosowanych do pracy z laptopem – dostępne jest szybkie WiFi, gniazdka elektryczne oraz wygodne stoliki i krzesła. Wiele miejscówek wręcz zachęca do pracowania z ich lokalu 😉

A może kupić espresso i siedzieć pół dnia?

Znam osoby, które chwalą się publicznie, że we włoskich barach można kupić espresso za 0.5EUR i siedzieć w takim miejscu kilka godzin z laptopem.

Często widzi się też osoby, które zamawiają w kawiarni jedną kawę i pracują stamtąd kilka godzin. Wiadomo – zajmują przy tym stolik, często dwu lub czteroosobowy, który być może mógłby być wykorzystany dla kolejnych gości. Nowi klienci mogliby zamówić kolejną kawę i może coś do jedzenia, więc kawiarnia zarobiłaby więcej.

Gdy ja wybieram się popracować do kawiarni i wiem, że wypiję tam tylko jedną kawę, nie spędzam tam więcej niż 1-2h. Jeśli chcę zostać dłużej – zawsze zamawiam kolejną kawę lub coś do jedzenia. Po prostu czuję się niekomfortowo, mając świadomość, że zajmuję stolik „o jednej kawie”. Często wychodzę do kawiarni w takich godzinach, żeby wypić kawę, a później od razu zahaczyć np. o obiad. Kompletnie nie wyobrażam sobie pracowania z baru we Włoszech, zamawiając tylko espresso za nieco ponad 2 złote. Po prostu nie czułbym się wtedy komfortowo.

Czy inne osoby, które praktykują podejście „kilka godzin o espresso” robią coś złego? Odpowiem klasycznie: to zależy. Zastanówmy się może, komu te osoby mogłyby potencjalnie wyrządzić jakąś krzywdę. Jakie konsekwencje może mieć „zajmowanie stolika za jedną kawę” z punktu widzenia osób zainteresowanych? 😉

Cyfrowi nomadzi a obsługa

Podejście obsługi do klientów z laptopami jest bardzo różne. W zdecydowanej większości miejsc, z których zdarzyło mi się pracować w Europie czy Azji (a trochę tego było!), nie czułem żadnej presji ze strony obsługi. Wręcz przeciwnie – kelner czy kelnerka przeważnie bardzo chętnie podaje hasło do WiFi czy wskazuje stolik z dostępem do gniazdka elektrycznego.

Zdarzało mi się natomiast pracować z kawiarni, gdzie klienci zmieniali się często, a większość miejsc była zajętych. Czasami wyczuwalna w takich miejscach jest lekka presja ze strony obsługi. Jak tylko wypijemy swoją kawę, kelner czy kelnerka podchodzi, żeby zabrać kubek. A przy okazji zapytać, czy mamy ochotę na coś jeszcze. To są właśnie sytuacje, których chciałbym unikać. Nie chcę czuć się jak intruz, który jest już „zaproszony” do zwolnienia miejsca albo zamówienia czegoś kolejnego 😉

Oczywiście nie winię tutaj obsługi. Zapewne mają polecenie obsługiwania w ten sposób od szefostwa. Co jest zresztą zupełnie zrozumiałe – jeśli jest sporo chętnych na miejsca to fajnie, żeby się nie marnowały.

Z drugiej strony myślę, że jeden klient przez długi czas jest dla obsługi całkiem wygodny – nie trzeba przy nim zbyt wiele robić 😀 Sam miałem okazję pracować jako kelner w Anglii po pierwszym roku studiów – najgorsze było sprzątanie po klientach i nakrywanie stołów na nowo. Nie miałbym im za złe, gdyby postanowili posiedzieć trochę dłużej 😄

Z trzeciej strony – mniej klientów = mniej potencjalnych napiwków.

Jeśli jesteś kelnerką albo kelnerem – daj koniecznie znać, jak to wygląda z Twojego punktu widzenia 🙂

Cyfrowi nomadzi a właściciel kawiarni

A co o klientach siedzących w kawiarni z laptopami mogą sądzić właściciele takich miejsc? Wydaje mi się, że znów musimy pobawić się w tozależyzm 😉

Pierwszy przypadek to kawiarnia, która jest wiecznie zatłoczona, a problemem klientów jest częsty brak wolnych miejsc. Będąc właścicielem takiego miejsca, nie obierałbym cyfrowych nomadów za swoją grupę docelową. W Budapeszcie spotkałem się z sytuacją, gdzie po zakupie jednej kawy otrzymywało się dostęp do WiFi jedynie na 60 minut. Aby móc korzystać dalej, należało zamówić coś jeszcze. Informacja ta była jasno podana przy wejściu do kawiarni. Uważam to za mega spoko podejście – zakładając, że klienci są o takich warunkach wyraźnie poinformowani przed złożeniem zamówienia. Na pewno jest to lepsza praktyka, niż wspomniane wcześniej „delikatne” sugerowanie klientowi, że powinien już zwolnić stolik po wypiciu kawy 😉

Druga sytuacja, która często ma miejsce w pandemii, to miejsce puste, bez wielu klientów. Wydaje mi się, że gdyby we wspomnianym włoskim barze siedział cyfrowy nomada, nawet pracując tam przez 8 godzin za jedno espresso, mogłoby to dawać pewne korzyści. Taka osoba tworzy „sztuczny tłum”, pokazuje, że ktoś w tym miejscu jest. Sam, szukając miejscówek do pracy, często sugeruję się liczbą osób w lokalu. Jeśli ktoś tam siedzi, a tym bardziej z laptopem, to zapewne da się stamtąd pracować i warto tam zajrzeć.

Osobnym przypadkiem są kawiarnie nastawione typowo na cyfrowych nomadów. W Azji większość miejscówek jest prowadzona właśnie w ten sposób. Często już przed wejściem jest informacja o darmowym, szybkim WiFi i klimatyzacji.

Cyfrowi nomadzi a cyfrowy nomada 🙂

Na koniec chyba najważniejsze pytanie. Czym dla Ciebie jest praca z kawiarni? Jak Ty sam/sama czujesz się z pracowaniem na mieście? Czy przeszkadza Ci, że obsługa zabiera Twój kubek zaraz po wypiciu kawy? Czy czujesz się niekomfortowo, zajmując stolik w zatłoczonej kawiarni? Czy jesteś spoko z pracą z kawiarni przez 8 godzin?

Jeśli czujesz się komfortowo, pracując kilka godzin z kawiarni o jednej kawie, to z Twojego punktu widzenia jest to okej. Postaraj się tylko wejść w buty innych zainteresowanych – obsługi czy właściciela danego miejsca. Czy nie wyrządzasz im nic złego swoją obecnością? A może wręcz pomagasz stwarzając „sztuczny tłum”? Każdą sytuację trzeba ocenić indywidualnie 😉

Jak wybrać kawiarnię do pracy?

Na koniec kilka porad z mojego doświadczenia, w jaki sposób wybrać miejscówkę tak, żeby praca z kawiarni była dla Ciebie (i reszty zainteresowanych 😉) komfortowa.

Po pierwsze – zwracaj uwagę na dostępność WiFi oraz gniazdek elektrycznych. Jeśli dostęp do prądu jest przy każdym stoliku, możesz być pewien/pewna, że miejsce jest przyjazne cyfrowym nomadom. Jeśli przed wejściem widzisz duży szyld z informacją o szybkości Internetu i klimatyzacji – ta miejscówka też będzie dobrym wyborem.

Po drugie – zobacz, czy w kawiarni siedzą inne osoby z laptopami. To chyba najlepszy wyznacznik miejsca przyjaznego pracy. Możesz też sprawdzić zdjęcia z danej kawiarni w Google Maps albo na Facebooku. Jeśli zobaczysz tam laptopy i wygodne stoliki – to dobry znak 😉

Po trzecie – korzystaj z aplikacji Workfrom. Nie ma ona najlepszego interfejsu użytkownika, ale pozwala znajdować miejsca w okolicy przyjazne cyfrowym nomadom. Znajdziesz tam informację o dostępności gniazdek elektrycznych, szybkości neta czy liczbie stolików.

Twoje zdanie

A co Ty myślisz o pracy z kawiarni? Jakie jest Twoje zdanie? Daj koniecznie znać w komentarzu, bardzo ciekawi mnie Twoja opinia 😉

Programista, cyfrowy nomada od 2019 r. Autor bloga programistawpodrozy.pl
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Michał Molenda
Michał Molenda
7 miesięcy temu

Niestety, ale jest to nagminne. Nie tylko przez cyfrowych nomadów. W Tajlandii w wielu hotelach można korzystać z np. basenu, jak się zamówi coś na barze/w restauracji. Nie raz widziałem, jak ktoś siedział na basenie czy w hamaku pare godzin o jednej kawie czy szejku… 🙂